Znowu wieczór. 😜 Ostatnio sporo się dzieje, od dobrych 2 tygodni mam zapełniony grafik tak, że często siedzę do późna starając się ogarnąć wszystko: czy to szkoła, czy pasja i związane z nią sprawy, jak i wyjazdy, praca można by jeszcze to pomnożyć 😜Mimo to, nie jestem jakiś zmęczony, czuje się dobrze, a choroba tylko postraszyła. Doobra mamo zapnę kurtkę.

Dziś nastał dzień na który długo czekałem. Zdanie prawa jazdy odciąży rodziców, a ja sam będę mógł więcej. Nie ukrywam ciążyło mi to bardzo, złożyło się akurat tak, że wszystko zwaliło się na raz. Ale chociaż to można odhaczyć 😜. Marzę teraz o samochodzie z małym naciskiem na to by miał hak bym mógł wozić to co kolarz potrzebuje najbardziej 😅. Ale z tym spokojnie jeszcze… Chociaż już wyobrażam sobie, dni kiedy będę mógł sam pojechać dalej zabierając rower i najpotrzebniejszy sprzęt. Ułatwi to trenowanie, jak i sam dojazd na zawody.

Kolejną sprawą są Czechy. Zostało nam trochę organizacji, ale i pracy koniecznej do wykonania przed wyjazdem. 14.04 to dzień kiedy wyruszamy. Najpierw do Katowic, a zaraz potem do Ostrawy  i Havirova. Te 5 dni które będę tam z całą pewnością pozwolą mi zresetować się przed maturą jak i fajnie zakończyć liceum. I jest okazja to przećwiczenia angielskiego, bo mimo, że Czesi rozumieją w większości to co mówimy po polsku, to jednak w znacznej większości używamy angielskiego. Jednak naprawdę nie ma w tym większego problemu.

W sobotę, czyli 24. 03 pierwsze zawody w Luzinie z cyklu MtbPomerania. Hmm. I tu też dylemat, jechać czy może odpuścić. Słyszałem rozmowę rodziców, gdy powiedziałem o tym, że jednak startuje w zawodach. Trochę się obawiają, żebym nie brał sobie za dużo na głowie. Mają racje, też się tym martwię, ale jeżeli odpuszczę te teraz, to następne już raczej na pewno.

Forma jak nigdy

Nie no, tak naprawdę to jestem baardzo ciekawy jak pójdzie mi po takim słabym początku roku. Zawszę daje z siebie wszystko, zawszę staram się pojechać jak najlepszy wyścig. Ale przez to, że trenuje jak trenuje, nie umiem ocenić w trakcie zawodów ile mam siły, na ile pozwolą mi nogi, na jak długo starczy mi węglowodanów, cukrów, minerałów. Były zawody podczas których ostatnie 5km jechałem z bardzo słabą mocą, czasem. A były też takie kiedy, mogłem jechać cały czas na maksa, a po przekroczeniu mety nie czułem dużego zmęczenia. Z jednej strony to kwestia trasy jaką się ścigamy, pogody, ale i też diety oraz najważniejszego – trenowania. Dlatego też

staram się co najmniej dzień, dwa jeść więcej, pić więcej wartościowszych rzeczy. A tym bardziej po południu dzień przed startem.

Udało mi się jeszcze dziś, przygotować rower. Zalać hamulce olejem, wyczyścić linki od przerzutek, nasmarować amortyzator, jak i wyregulować wszystko. Sprzęt jest gotowy. Ja chyba też 🤣. Bez sprawnych hamulców nie ma mowy o podejściu do zawodów, a gdzie tu mówić o bezpieczeństwie. Kto chociaż raz oglądał zawody mtb ten wie jak to wygląda i że czasem bywa groźnie😱. Na pewno nie jest to sport dla wszystkich. Nie mówię, o jeżdżeniu o tak sobie, chodzi mi bardziej o ściganie się gdzie jest sporo ludzi chcących uzyskać jak najlepszy czas.

Nic, czas iść się położyć i w końcu wyspać. Jutro, tzn. w środę jeszcze luz, jednak czwartek i piątek to już ważniejsze próbne matury które w dużej mierze pokazują to na ile jesteśmy w stanie napisać egzamin końcowy, prawdziwy. Mówię bardzo dużo o nauce, o tym, że często się uczę. To prawda. To nie, że się stresuje, czy coś w tym stylu 😅. Po prostu mimo, że nie wiem jeszcze gdzie pójdę studiować to chce postarać się o dobry wynik na koniec ☺. Na rower jeszcze przyjdzie czas, jest to rzecz która będzie mi towarzyszyć przez większość życia, a bynajmniej Ja będę o to walczyć.

Kolejne wpisy ukażą się w piątek wieczorem, dzień przed zawodami, jak i prawdopodobnie po zawodach w sobotę. Ciekawe czy ktoś z Was trzyma za mnie kciuki 😉, bo mimo, że nie są to bardzo ważne zawody, m.in dlatego, że nie wystartuje w całym cyklu i nie będzie mi się liczyć klasyfikacja generalna to ZAWSZE walczę do końca, na każdych jednych wyścigach.

 


0 Komentarzy