Ostatnie 2-3 tygodnie to powrót do nauki. Wytężonej pracy i braku czasu na inne rzeczy.

Jestem w okresie roztrenowania, od ostatnich zawodów w zasadzie nie wyciągam sprzętu ze stajni. Co prawda, prawie udało mi się dokończyć przegląd sprzętu na koniec sezonu, ale nie zrobiłem żadnego treningu.

W tym roku mimo optymistycznych słów innych osób o tym, że na drugim roku studiów jest mniej przedmiotów cały czas jestem, albo na uczelni, albo w książkach. Mój czas jest mocno ograniczony i nawet w tym momencie pisząc ten wpis mam przed sobą książki i odpalone programy do nauki. Będąc w przyszłości w najprawdopodobniejszym scenariuszu programistą, trzeba po prostu pisać programy i nabierać doświadczenia. Nikt kto czyta tylko książki, a są grubsze niż biblia nie nauczy się programować bez praktyki. Nie wprowadzając zamętu i nie zrozumienia z waszej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że każdy może się tego nauczyć, ale tylko pracą w postaci pisania kodu.

Jak już wspominałem niejednokrotnie, nie umiem skupiać się na dwóch rzeczach jednocześnie. Jestem osobą która jak coś robi „na poważnie” to chce to zrobić jak najlepiej. Uważam, że jest mało rzeczy tego typu których nie da się wykonać, bo wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas i poświęconemu temu czemuś czasu.

Wiele osób, które „nie siedzi w tym” ma pewnie małe pojęcie o tym co to tak naprawdę jest to programowanie. Otóż na etapie którym jestem, a jestem na całkowicie początkowej fazie, niczym na pierwszym lvl-u w jakiejś gierce, mogę tylko tyle powiedzieć, że to ciągłe poszukiwanie rozwiązań i nauka na błędach. Tak naprawdę programować można wszystko w zależności od tego czego potrzebujemy. Od prostej gierki typu Ping-Pong po roboty, czy samochody takie jak np Tesla. Ograniczeń chyba nie ma…

To przyszłość. Każdy z nas posiada telefony, wszystko po kolei jest w jakimś stopniu naszpikowane elektroniką. Coraz więcej potrzeba informatyków, programistów. Wiem, że w przyszłości, jeśli tylko teraz poświecę wystarczająco dużo czasu mogę być spokojny o pracę. Ale nie tylko pracą się żyje wiadomo.

Pewna osoba mówi mi, że mimo,że brakuje czasu to bardzo dobrze, że rower mnie rozprasza i nie umiem skupić się wtedy na innej rzeczy. A czemu? Musiałbym wrócić do początku co dał/daje mi rower. Pomimo zdrowia, kondycji, energii, pozwala mi się zresetować. Jest to mega potrzebne. To mój azyl, bufor, który nadaje mi równowagi. Każdy z nas potrzebuje chwili przerwy, odetchnięcia od codzienności, pracy. A rower zawsze mi to dawał. Zawody przyszły później. Teraz tak myślę… heh. Mimo studiów, nauki , nie powiem, że nie mogę zostać zawodowym kolarzem – zawodowo zajmować się sportem. To wszystko ułoży się w późniejszym czasie. Zawsze wracam do Mai Włoszczowskiej, która ukończyła politechnikę Wrocławską na wydziale matematyki. Chodzi o to, że można studiować ciężkie kierunki i być jak ona wicemistrzynią olimpijską. Bardzo dużo sportowców ukończyło AWF, ale być może Maja też chciała mieć jakieś „zabezpieczenie”. Sport nie jest łatwy…

Dobra studia studiami, ale ruszać się trzeba. Jutro zapowiada się całkiem przyjemny dzień. Poniedziałek, Święto Niepodległości, czyli wolne. Warto wykorzystać tą okazję na trening, ale nie trening taki jak był kiedy przygotowywałem się do Mistrzostw Polski. 😁

Co by nie było od wiosny znów wracam do ścigania się. Znajdę jeszcze dużo miejsca na kolejne medale, puchary. A zima, tak jak i w tamtym roku mówiłem…jest chwilowa. Natura „umiera”, by za chwilę narodzić się ponownie. Generalnie nie lubię tego okresu. Lubie wstawać rano i widzieć budzącą się naturę. To dodaje energii. Ale nie ma co się załamywać i wpadać w jakieś depresyjne stany. 😄

Miłego wieczoru!


0 Komentarzy