Rower. Czym dla mnie jest. Dlaczego właśnie to on jest na pierwszym miejscu gdy mam choć trochę wolnego czasu. Chyba musiałbym cofnąć się do wieku kiedy miałem 13-14 lat. To już wtedy zacząłem spędzać dużo czasu na przejażdżkach na masywnym, zużytym rowerze, gdzie działało kilka przełożeń . Od tamtego czasu zacząłem coraz bardziej zagłębiać się w głąb lasu, szukając spokoju, miejsca gdzie nikogo nie będzie, gdzie będę mógł po prostu usiąść na jakimś wzgórzu i podziwiać. Podziwiać co? Podziwiać to że żyje tu gdzie żyje, że jestem taki a nie inny.

Z roku na rok było tego więcej, więcej wstawania rano, więcej wychodzenia w każdą pogodę tylko po to by przez chwilę poczuć się wolnym, poczuć że żyje. Powiecie to tylko rower. Okej każdy z Was ma racje, ale chodzi mi o to że to ty/ja decydujesz jak daleko pojedziesz, jak szybko. I to za darmo. Możecie powiedzieć, quad lepszy. Oczywiście, mega frajda jest z samej jazdy takim pojazdem. Ale co zrobisz jak nagle zgaśnie na środku niczego i nie odpalisz go 😅

Rok 2016. Lipiec. Kupuje rower, „rower pod zawody” hmm taak, wtedy jeszcze nie znałem się tak na tym wszystkim. Trochę czasu zajęło mi uzbieranie na niego. Jednak nie chciałem prosić rodziców o jakieś wsparcie w postaci pieniędzy. W końcu kupiłem, był to już zdecydowanie inny poziom niż dotychczas, uwierzcie. Mimo że tak naprawdę w zawodach wyższej rangi bym nim nie wystartował to spisuje się całkiem okej i przynosi mi mnóstwo satysfakcji i niezapomianych chwil.

Pod koniec sierpnia, początek września wstąpiłem do klubu kolarskiego (KlifMtbTeam) do naprawdę dobrych ludzi. Mimo, że na początku rodzice byli sceptyczni do tego co robie, to wkrótce całkowicie zmienili swoje podejście. I tak zaczęła się moja droga zaczęcia trenowania pod zawody. O tym będę pisać już w kolejnych wpisach.

Róbcie swoje i nie patrzcie na zdanie innych. 😎


Dodaj komentarz