Ten tydzień spędzony po za domem, w Czechach razem z nowo poznanymi osobami pozwolił mi nabrać nowej siły, energii. Wracam inny…czyli jaki?

Żeby napisać wszystko to co działo się tam, za granicą naszego kraju musiałbym spędzić całą noc analizując po kolei każdy dzień i pisząc co się działo. Ale, dlaczego by tak nie zrobić skoro dopiero co wsiadłem do pociągu w Katowicach i wracam do domu. Za oknem już noc, jest 23 i czeka nas ostatnia trasa do Gdynii. Jedziemy całą noc a to oznacza, że mogę skupić się i pisać po prostu 😄.

Zacznę trochę od początku. Do końca nie wiedziałem czy tak naprawdę pojadę do Czech. Kilka tyg. przed wyjazdem z przyczyn prywatnych po prostu stwierdziłem, że nie dam rady pojechać. Ostatecznie wszystko ułożyło się tak, że mogłem jechać i baardzo mnie to cieszy. Chyba nie podarowałbym sobie tego gdybym nie pojechał. Za dużo ominęłoby mnie.

Każdy kolejny dzień był wyjątkowy. I tak samo jak na Słowacji tak tu mieliśmy dużo zajęć i miejsc do zobaczenia. Ale od początku.

Do Hawieřzowa przyjechaliśmy ok. południa w niedzielę i pierwsze co tak jak pisałem w poprzednim wpisie poszedłem spać 😅. Był to dzień dla nas i mogliśmy robić co chcemy. Nie chce opisywać każdego dnia po kolei, wymienie to co robiliśmy w ciągu tego tygodnia i to co zapadło mi najbardziej w pamięci.

Pierwsze co przyszło mi do głowy to oczywiście góry które powodują, że całkowicie zapominam o wszystkim innym, 😅😅 a widoki były booskie. Jednak w tamtym momencie też przypomniał mi się rower, treningi i fakt, że w Polsce chłopaki ciężko trenują i wyjeżdżają na mistrzostwa Polski na zawody.

Drugim takim miejscem które zapdało mi w pamięć to miasto Olomouc. To miasto jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Jaka prawda w tym to nie wiem, ale słyszałem, że to taka mniejsza Praga. Zrobiłem w tamtych miejscach ponad 300 zdjęc i zrobiłbym więcej gdybym miał tylko więcej czasu. Do tego piękna pogoda praktycznie każdego dnia która wręcz zachęcała do wyjścia wieczorem na zewnątrz.

W innych dniach byliśmy w wielu ciekawych miejscach o których jednak myśle nie ma sensu pisać.

Jestem wdzięczny nauczycielą za to, że to akurat ja mogłem pojechać i do Słowacji jak i do Czech. Erasmus pozwolił mi poznać nowych ludzi, zobaczyć ciekawe miejsac i podszkolić język. Bardzo spodobał mi się język czeski i nie ukrywam, że chciałbym się nauczyć go i wrócić do tego miasta.

Mieliśmy dużo wolnego czasu, by samemu wyjść sobie na miasto, posiedzieć z ekipami z innych krajów i integrować się 😎. Ten pobyt całkowicie odswieżył mi umysł i odpocząłem. Patrząc na to ile przed wyjazdem miałem pracy, cieszę się, że pojechałem. Teraz tylko trzeba wrócic do rzeczywistości napisać maturkę i koniec. 😅😅

Zrobiłem mnóstwo dobrych zdjęć które na pewno w najbliższym czasie Wam pokaże. 😊 Jednak gdy teraz pomyślę sobie to cieszę się że wracam. Tam było niesamowicie, ale już nie mogę doczekać się momentu kiedy zrobie dobry trening i wyśpie się w swoim łóżku. A za ponad miesiąc ekipy przyjadą do nas do Pucka i znów będziemy mogli spędzić ze sobą świetny czas.

Pozostało wytrzymać te 8-9 godz. próbując zasnąc w pociągu co nie jest. Jednak po tym wszystkim co przeżyłem tam, to jest nic… 😌

Będę jeszcze wracać do tematu Czech. 👌

Kategorie: Blog

Dodaj komentarz