Dni coraz krótsze, noce coraz dłuższe, deszcz, wiatr i generalnie pogoda taka, że najlepiej leżałoby się całe dne w łóżku z gorącą herbatą i nic innego nie robiło. Kto tak ma?  No właśnie, dlatego dziś przychodzę do Was z małą „pomocą” jak poradzić sobie z ciężkimi porankami.

Na początku, trochę faktów. Problem ze wstaniem rano leży tylko i wyłącznie w Twojej głowie i jeżeli powiesz sobie, że wstaniesz to to uczynisz. Nie prawda?

BUDZIK!

Z pomocą jak zawsze przychodzi budzik. Kto go nie ma nich od dziś używa. 😆 Ustawiasz na maksa, nie ma innej opcji. Teraz zdania są podzielone. Ale jedna i druga opcja jest dobra. Na dzwonek możesz ustawić swoją ulubioną nutę, ale po tygodniu już nie będzie Twoją ulubioną, albo druga opcja ustawiasz coś czego nienawidzisz, tą może w końcu polubisz.

No i generalnie to jest najtrudniejsze. Musisz być stanowcza/czy w tym co robisz. Pierwsze 5 min., jeżeli w tym czasie nie przewrócisz się przez swoje wczorajsze ubrania leżące przed łóżkiem to pół sukcesu za Tobą. Pamiętaj, że jest ciemno!

Następnie musisz zapalić szybko światło, spowoduje to chwilowy paraliż oczu, ale dzięki temu zwiększasz diametralnie swoje szanse na powodzenie. Po chwili kiedy już się otrząsnęłaś/ąłeś się, podchodzisz do okna i uchylasz je. Świeże, zimne powietrze zawsze dobrze działa.

Ale nie patrz zaa okno, a tak zapomniałem i tak nic nie widzisz. Spokojnie, nie zdążysz się ubrać i będziesz mogła/mógł ujrzeć zalany świat nocnymi deszczami. Motywujące?

Kolejną rzeczą którą robisz to idziesz do toalety, daruj sobie telefon, na fejsie już dawno nic ciekawego nie ma. W zależności co robisz… czy myjesz włosy, czy tylko się ogarniasz, po czasie wychodzisz z królestwa i wstawiasz wodę na poranną kawę. TAK! to ten moment. Kawa z rana to jedna z najlepszych opcji na zimne poranki. Zanim zacznie działać minie kolejne 20 min i okazuje się, że musisz wyjść już z domu by zdążyć do szkoły/ pracy. I tu polecam wyjść trochę spóźnionym. Poranny bieg pobudzi Cie, a wysiłek doda trochę endorfin, a że zimno to się nie spocisz jak latem kiedy też biegałaś/łeś.

To tyle. Recepta na sukces. Co tu dużo mówić, mi też jest ciężej, wstawać. Ale pamiętajcie, że to przejściowe. A szczerze mówiąc ja chętnie odpocznę trochę od idealnej pogody każdego dnia jaką mieliśmy w te wakacje. Nie obejrzymy się, a będzie znów wiosna i wszystko narodzi się ponownie. 🤗

Kategorie: Blog

Dodaj komentarz