Kolejne ważne dla mnie zawody, kolejna szansa pojechania dobrego wyścigu, kolejna chęć ścigania się.

Mam mieszane uczucia co do tych zawodów. Od samego początku czułem się inaczej niż zwykle, mimo, że ogólnie czułem się dobrze, to nie mogłem jeść, miałem świadomość, że dzień przed nie zadbałem o dostateczną ilość posiłków w ciągu dnia co jest tak istotne. Jestem zawiedziony, że trochę olałem sprawę i zaniedbałem odpowiednie odżywianie się.

Dzień przed startem zaraz po studiach, nie wracając do domu pojechaliśmy na objazd, było to konieczne, bo jazda po nieznanej trasie nie jest rozsądna. Wróciłem dopiero o 21 do domu, gdzie dopiero wtedy zjadłem obiad. Myślę, że to w dużej mierze miało wpływ na sam wyścig. Kolejną sprawą były ciężkie treningi kilka dni przed startem. Gdy jeszcze na dzień przed jechało mi się bardzo dobrze, tak 1 maja już na starcie poczułem, że coś jest nie halo…

Teraz to już nie jest ważne, lekcje wyciągnięte… a ostatnio pisałem krótki bo krótki, ale wpis o jedzeniu 😛 Trasa, mega mi się podobała, szkoda, że nie mam tutaj w bliskiej okolicy takiej, a może czas coś zrobić…

Chciałem, żeby ten dzisiejszy wpis był dłuższy niż poprzednie wszystkie, gdzie pisałem pobieżnie i może nie dokładnie przez co wyszły one jak wyszły… To były pierwsze takie zawody na których byli moi rodzice oraz dziewczyna. Nie raz wspominałem, że często myśli się podczas zawodów, przypominają się jakieś wcześniejsze wydarzenia, mimo ogromnej koncentracji na trasie… To motywuje. I może o tym nie piszę, nie mówię, ale to dodaje siły i tego zawsze potrzebowałem. By mieć taką osobę. ☺️

Kto nie startował, nie był nigdy świadkiem takich zawodów pewnie nie zdaje sobie sprawy na prawdę jak to wygląda i że wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. Jeden błąd i można mieć po sezonie. To są zawody, tu każdy walczy o najlepszy wynik, każdy ma jakieś założone cele do których chce dążyć. Ja też miałem. Ale nie zawsze jest tak pięknie jak np. było w Grudziądzu gdzie to ja mogłem sobie pozwolić na kontrolowanie tego kogo wyprzedzam, a kto chce mnie wyprzedzić.  Zawsze mówię, że najpierw zdrowy rozsądek. Wiadomo, zawody, hałas, adrenalina, robią swoje, ale kto nie weźmie sobie na poważnie tego co robi to szybko kończy.

Po pierwszym okrążeniu, miałem chwilę zawahania, chciałem się zatrzymać i zejść z trasy. Pierwszy raz zaczęło palić mi w całym przełyku, to było dziwne, jednak wstrzymałem się z tą decyzją, bo nigdy nie schodzę… 2-3 okrążenie były już lepsze, puls unormował się chociaż był wysoki, ale nogi piekły jakoś wyjątkowo mocno i nie miałem w nich po prostu siły. Nooo cóż nie mój dzień. Teraz potrzebuje kilka dni przerwy od mocnego trenowania. Jeszcze dziś bolą mnie niektóre partie mięśni na plecach, rękach, ale czuję się świetnie 😄

Pora zwolnić trochę z kolarstwem i przysiąść do studiów, które są priorytetem. Zbliża się sesja, więc powinno się trochę przygotować do tego heh. Kolejnymi ważnymi zawodami jak i kolejną szansą na wysokie miejsce jest Wieżyca. Pora obmyśleć za wczasu plan na jak najlepsze przygotowanie się do startu. Mam ogromne pokłady siły o których już wiem, tylko muszę do nich sięgnąć i sięgnę, keep calm. ‼️

Dziękuję Wszystkim za wspólne ściganie i pamiętajcie, że nawet najgorszy kolarz jest wybitnym sportowcem.

Do następnego! 🤛👋

Kategorie: Blog

0 Komentarzy

Dodaj komentarz