Ucichło…? Nowy rok nastał a tu cicho, pusto? Tu tak jest, ale czy cicho u mnie… Pisz o pasji, pisz o sobie. ymm Rocznica wydarzeń na Nanga Parbat. Puchar Polski. 35tyś. kroków. Jakaś sesja… Mija rok strony apropo…

Dobra, poukładajmy to w jakąś logiczną, spójną całość. Wraz z Nowym Rokiem, zyskałem nową energie, gdzieś zarysowały mi się plany na ten rok. Mam ambicje, ale nigdy nie jest tak, że wszystko idzie po dobrej myśli. Od samego początku roku, chciałem większą uwagę postawić na okres przedsezonowy, okres kiedy temperatury spadają sporo poniżej zera. Chciałem skupić się na ćwiczeniach ogólnorozwojowych, wrócić do biegania. I w zasadzie coś w tym kierunku robię. Nie pozostałem w śnie zimowym jak w poprzednim roku w którym obudziłem się w kwietniu…w zasadzie w tym roku to ja nie zasnąłem.

Pierwszy semestr na uczelni dobiegł końca, teraz pozostało zaliczyć kilka przedmiotów, aby później to wszystko zakończyć sesją. Kurde, wiecie co. Niiigdy nie przypuszczałbym, że będę mieć jeszcze matematykę na uczelni, raczej z faktu, że zawsze byłem z niej przeciętny to unikałem dalszej drogi w tym kierunku, a jednak… Matematyka uczy logicznego myślenia i potem to wszystko wychodzi na plus 😛 Dobra… na szczęście mam ją tylko semestr. Jak już pewnie wiecie jestem na studiach informatycznych. Także, praca na laptopie staje się codziennością i rzeczą bez której nie wychodzę z domu. Jest to moje pierwszy takie „poważniejsze” zetknięcie się z programowaniem, budową, algorytmami itp. Ale jest to przyszłość z całą pewnością. Sztuczna inteligencja coraz bardziej wchodzi w nasze życie codzienne, często nie świadomie, kontrolując nas … Długo by o tym mówić, ale jak już niektórzy mogli się o tym przekonać, coraz częściej jesteśmy kontrolowani nie mając nawet o tym pojęcia…

Zasnąłem…

Stwierdziłem, że pisanie na siłę nie jest dobre i porzuciłem ten post, jak wiele innych o których nie macie pojęcia. Wczoraj jeszcze o tym nie wiedziałem, oblałem kolosa z matmy. Czy się przejąłem? W zasadzie to tak, ale świat chyba się nie kończy, a już za chwilę mam okazję to naprawić. Zostawmy uczelnie na chwilę z boku. Jutro ważny dzień. Jest koniec stycznia, a już w przyszłą niedziele startuje w zawodach XC w Gdańsku. Tylko jest jeden problem. Mój rower. Trenuje na nim, ale startować już na nim nie chce. Nie chce go naprawiać, wymieniać części, bo po prostu się nie opłaca. Jak wiadomo, sprzęt się zużywa, a tym bardziej podczas takiej eksploatacji. Ciekawe, czy uda się wystartować na innym sprzęcie, o czym na pewno poinformuje wkrótce.

To jest zawsze trudne, nie miałem tego podczas zawodów Garmin, z pewnością też dlatego zająłem takie wysokie miejsce. Chodzi mi o skupianie się nad tym czy dojadę cały, czy zaraz nie pęknie koło czy nie przebije opony, czy wyhamuje na zakręcie.. i tak dalej. Nie pisze tego by się żalić, tylko po to, by pokazać, że to nie jest tak jak w bieganiu, pływaniu… Tu jest bardzo dużo czynników które mogą zawieść. Ale wiecie co, jeszcze nie było okazji, żebym musiał zrezygnować z przyczyn technicznych, a nawet innych, bo kiedy już startuje to co, by się nie stało chce ukończyć zawody. Odpukać…

Wspomniałem, że wróciłem do biegania. I muszę przyznać, że jest już dużo łatwiej, swobodniej. W którymś poście napisałem, że przestałem biegać, brać udział w zawodach biegowych z powodu braku odczuwania przyjemności, a tylko presji. Później doszła kontuzja, kilka dobry miesięcy bez nadwyrężania stawu kolanowego. Rehabilitacja, dwutygodniowy pobyt w szpitalu, jakaś tam planowana operacja. Obyło się bez tego i teraz już wszystko gra. Dobra nie ma co wracać do przeszłości.

Skupmy się na tym co jest teraz. Na sprawach ważnych. Na priorytetach. I poklei, 4 kolosy w tygodniu to zbyt wiele… 😂

Kilka słów do rocznicy wydarzeń na Nanga. Jak może pamiętacie, trochę się zagłębiłem w to, a może nawet trochę przejąłem. Dał mi do myślenia. Pokazał, że to co robił było prawdziwe, że nie robił tego dla nikogo innego. „Na Pokaz”. To tyle.

Dobrej nocy! Do wiosny coraz bliżej…. 💖


Dodaj komentarz