To był dzień 15.10.2016r. 6:00 pobudka, zerwałem się z łóżka i w jednej chwili uświadomiłem sobie że to już ten dzień. Lekko podenerwowany, niepewny upewniając się czy wszystko mam pojechałem w miejsce gdzie czekały na mnie osoby z którymi pojechałem do Gdynii. Nie do końca przygotowany ubrany w białą bluzę, którą dostałem od Pana Jasia stanąłem na starcie. Czułem że to jest to 😄. Nie było nas sporo, może z 20-stu,a trasa miała tylko 8km. Niby malutko, ale jak się później okazało, to, to nie była łatwa trasa jak na totalnego amatora. Chwilę przed wyścigiem stanęliśmy wszyscy przed linią startową, serce od razu zaczęło szybciej bić, ale cały czas miałem banana na twarzy. 

Wystartowaliśmy, większość osób od razu wyprzedziła mnie i całkowicie zdezorientowany zacząłem szybciej kręcić jeszcze nieprzyzwyczajonymi wtedy nogami. Osoba która jechała nieco dalej z prawej strony zaraz po starcie urwała tylną przerzutkę. Wiedział, że dla niego to już koniec. Pierwsze okrążenie pokonałem całkiem sprawnie, bez większych problemów. Pamiętam w tym całym skupieniu jakie wtedy miałem słowa Pana Jasia, spróbuj go wyprzedzić i nie daj się temu z tyłu. I udało się, mimo że zaliczyłem niezłą glebę to dojechałem na końcu na 6-stej pozycji co dla mnie było zadowalające, ale czułem lekki niedosyt.

Wstąpienie do Klifu było bardzo dobrym pomysłem. W końcu tak naprawdę mogłem i mogę robić to co kocham, znalazłem drogę którą cały czas chcę podążać. To jest trudne, kolarstwo samo w sobie jest bardzo wymagającym sportem. I trzeba najpierw bardzo dużo pracować, żeby osiągać dobre wyniki takie jak np. Filip P. z naszego klubu. Sumienna praca , pasja i motywacja. Jeśli ma się pasję, pracuje się sumiennie i ma się tą motywację to jest dużo łatwiej. Dlatego uważam że jeśli wy też macie taką rzecz, zajęcie  która sprawia wam przyjemność to róbcie to! 😊

Z każdych zawodów wynosi się jakieś doświadczenie, przeżycia. To się może wydawać aa co tam takie zawody gdzie jeździcie na rowerach. Ale wierzcie lub nie, ale miałem kilka sytuacji gdzie myślałem że będzie ze mną kiepsko lub widziałem jak jakaś osoba upadała tak że traciła przytomność, a następne kilkoro kolarzy po postu przejeżdżała po tej osobie. Mimo wszytko żyje, mam się dobrze i nic poważnego jeszcze pfu pfu sobie nie zrobiłem 🤣.

P.s. Co jeszcze lubię, to to że mimo, że nie stoi się na podium to dostaje się medal ze ukończenie wyścigu 😎.

 

 

 


0 Komentarzy