Noszenie okularów korekcyjnych uprawiając jakikolwiek sport nie wliczając szachów i podobnych dyscyplin zawsze sprawia problem. Wada wzroku pojawiła się u mnie jakoś w 5 klasie podstawówki i od tamtego czasu musiałem nosić okulary by normalnie funkcjonować.

W zasadzie, nie miałem problemów by je nosić, w końcu nie byłem jedyną osobą. Do noszenia przysłowiowych bryli szybko się przyzwyczaiłem i znów wszystko widziałem 😛 Jednak gwałtownie zmieniało się moje nastawienie, gdy zaczynały się lekcje wf-u, zacząłem trenować kolarstwo. Problem polegał na tym, że musiałem uważać by ich nie zgubić, nie uszkodzić. Wyższe prędkości, błoto, wiatr, deszcz sprawiały, że często robiło się wręcz niebezpiecznie. I tak minęło kilka lat, gdy w końcu się przełamałem, zrobiłem badania i kupiłem soczewki.

Życie stało się piękne 😀 Po założeniu… w trakcie zakładania jest jeszcze trochę problemów heh. Swoboda, taka wolność i większe możliwości, sprawiają, że raczej nie wrócę do standardowego rozwiązania jakim są okulary.

Kolejnym celem będzie zakup okularów typowo na rower. Jestem ciekawy tego jak będą się sprawować. Na tą chwilę zdecydowane bardziej wole jeździć bez mimo sporadycznych problemów z łzawieniem jeżdżąc pod wiatr.

Cooo do startów. Trenuję w dalszym ciągu. Co prawda nie jest to tak regularne jak było to przed sezonem (maj) ,bo pracuje. Ale robię w dalszym ciągu progres. Najbliższe zawody to najprawdopodobniej Mistrzostwa Polski w Gdyni (8 wrzesień) gdzie będę ścigać się na dystansie 90km. Na to chwilę ciężko mi powiedzieć czy w ogóle dam radę. Wierzę w to i na dniach będę starać się zrobić podobny trening który chciałbym, żeby to weryfikował. Nie mniej jednak wystartuje, nawet gdybym miał zejść w połowie trasy.

Sezon jest na półmetku, mówię tu o sezonie wakacyjnym. Chociaż kolarski też już niedługo będzie na końcówce. Smutno się robi gdy pomyślę, że znów przyjdą krótkie, zimne dni. Ale chciałbym by przyszły okres po startowy wykorzystać bardziej niż dotychczasowe i przygotowywać się już od jesieni na kolejny sezon. Najważniejsze jest to, że mam sprzęt i warunki które umożliwiają mi w pełni szlifować formę. Chociaż od zawsze byłem zdania, że można trenować na każdym rowerze, w każdym stroju, w każdej porze roku i dnia. Dużo siedzi w głowie. A kolarstwo było, jest i będzie ciężkie niezależnie od predyspozycji i formy osoby. Po prostu jeździ się szybciej.

Na tą chwilę w ogóle nie myślę o studiach, nauce. Skupiam się na pracy, życiu prywatnym i treningach. Przyjdzie październik zaczną się inne obowiązki. Teraz trzeba się cieszyć tym co jest i czerpać z tych chwil jak najwięcej. Przecież dalej są wakacje!

Jest poniedziałek. Jestem wyspany, wypoczęty i pełen nowej energii którą wykorzystam na spełnianie marzeń. A wy macie jakieś marzenia? Carpe diem

Kategorie: Blog

Dodaj komentarz