Niedziela. Pogoda coraz częściej plecie nam figle. Jeszcze dwa dni temu czyste niebo, temperatura taka że ściągałem kurtkę, a dziś? Budzę się, zerkam przez okno i co widzę? Śnieg widzę. 🤣 I sypie od jakiegoś czasu, tylko że termometr ledwo zero stopni pokazuje. Wczoraj wieczorem, jeszcze jak siedziałem nad stroną to zaplanowałem sobie że rano idę na rower. Zazwyczaj jak już mam coś postanowione to nie ma wyjścia i lepiej żeby mi ktoś tych planów nie zepsuł.💀😬


No to co. fruu zaraz po przebudzeniu wstałem, wypiłem kawę, zjadłem śniadanie i w drogę. Za cel obrałem sobie dość często odwiedzane przeze mnie miejsce, miejsce gdzie przyjeżdżam gdy mi źle i dobrze 🤔 To tam mogę się zresetować… Sam, otoczony z prawie wszystkich stron wodą. Jest to jezioro. Niby tylko jezioro, ale to tam na niestabilnym pomoście przesiadywałem często długie godziny, gapiąc się w wodę i snując nowe pomysły, przemyślając nie raz, nie da pewne sprawy. Dziś, tzn. 4 lutego to miejsce było zupełnie puste, prócz mnie bo musiałem tam być żeby prawić takie słowa. Woda zamarznięta, drzewa wokół ośnieżone i cisza…. Wracając do treningu bo to jest rzecz pierwszorzędna. Jakiś czas temu zapisywałem swoje treningi na stravie… teraz tego nie robię. Choć większość osób z klubu trzyma się tego by sprawdzać swoje postępy. Sezon dopiero się rozpoczyna. Mam w planach wystartować w części zawodów. Ale jak będzie zobaczymy. 😇 Zapraszam na facebooka i snapchata👻


0 Komentarzy