To był dobry dzień! Z powodu końca bardzo udanego miesiąca jak i dobrego treningu jaki dziś miałem wspólnie z dwiema osobami z klubu PGR (Pucka Grupa Rowerowa).

W jednej chwili przypomniały mi się objazdy tras, zawody. Całkowicie inaczej jeździ się samemu oraz w grupie. Jechałem z doświadczonymi już osobami i starałem się wyłapywać od nich jak najwięcej elementów technik jazdy. Każdy „wypad na rower” pozwala kształcić swoją technikę, poprawiać te elementy w których jest się słabszy.

Jestem mega zadowolony postępem jaki już wykonałem. Widzę to chociażby bo tym, że wracając z treningu nie czuje zmęczenia, albo jest ono minimalne. Kiedyś jak wychodziłem, o czym już pisałem to pierwsze co to jadłem i szedłem spać.

Takie treningi tylko przypieczętowują to, że chce to robić cały czas. Że jest to ta droga którą chce iść, że nie chce w przyszłości siedzieć za biurkiem i podpisywać papierki.

Zmęczenie podczas dłuższych podjazdów. Moment kiedy serce przyśpiesza, to jest to co uwielbiam. Walka pomiędzy umysłem, a organizmem. Dlatego, często też piszę o górach. To tam czuje się najlepiej. I to w górach najbardziej chciałbym się ścigać. I wiem, że przyjdzie taki dzień, to tylko kwestia czasu.

Treningi z głową i do przodu. Ważne, by dobrze rozplanować dni, tygodnie. I czasem jest tak, że trzeba odwołać inne sprawy, spotkania, lecz tak niestety jest.

Po opublikowaniu strony na Facebooku, moja mama zaczęła czytać ostatnie wpisy. Jest mało czasu na rozmowę z rodzicami na takie tematy, nie bardzo ich to interesuje i ja to w pełni rozumiem. Trochę się wycofałem z pola widzenia, kiedy zauważyłem, że to czyta. Bo jednak musicie przyznać, że inaczej jest rozmawiać, a pisać na komputerze kiedy wszystko można przemyśleć. Ale to co mnie ucieszyło to, to, że widzę, że mnie wspiera w tym i, że akceptuje moje decyzje.

Jutro czerwiec i lecimy dalej!

Jeśli jest ciężko, to znaczy, że idziesz w dobrą stronę.


Dodaj komentarz